#4 Wolność finansowa.

#4

Wprowadzenie.

Wiele osób inwestuje w nieruchomości dlatego, że to modne, albo, że mają nadwyżki finansowe i lepiej kupić jakieś mieszkanie niż pieniądze mają się marnować na koncie bankowym. 

Wychodzi to potem różnie, czasem sprzedają swoje mieszkanie mówiąc, że to nie dla nich. Uważam, że jest to spowodowane brakiem wiedzy i cierpliwości.

 

Jednak większość znanych mi inwestorów – najczęściej tych najbardziej zaangażowanych w cały proces – kupuje mieszkania na wynajem aby osiągnąć wolność finansową. 

Inwestorzy kupują mieszkania, remontują je wynajmują, kupują kolejne pod wynajem i tak powtarza się cały proces.

 

Czym jest wolność finansowa?

Wolność finansowa to nic innego, jak uwolnienie się od obowiązku regularnego zarabiania pieniędzy. Lecz nie po to, żeby zamieszkać w lesie i żywić się jagodami (chyba, że ktoś ma taki plan na życie), a po to, żeby żyć na określonym poziomie według własnych upodobań. Oczywiście żyjemy w określonym systemie społeczno-gospodarczo-politycznym, i nawet mieszkając w lesie jakieś zasady i koszty ponosimy. 

 

Jednak będąc osobą wolną finansowo możemy przynajmniej wyeliminować kilka norm narzuconych przez system czy otoczenie, w którym żyjemy. 

 

Do takich rzeczy mogą należeć: 

-poranne wstawanie,

-chodzenie do pracy na określoną godzinę

-robienie rzeczy, których wymagają od nas inni ludzie

-zachowywania się w określony sposób

-uczęszczania w miejsca, których nie lubimy

 

Nie chodzi o to, aby być bogatym dziwakiem – ekscentrykiem, ale żeby zminimalizować ilość rzeczy, które musimy robić, a zmaksymalizować te które chcemy robić. Mieć więcej wolnego czasu na swoje pasje, a nie przeznaczać go na realizowanie czyjegoś planu.

 

Czy pieniądze są nam do tego potrzebne? – tak, czy musi ich być dużo?  -to zależy.

Typowy model życia.

Przeanalizujmy sytuację tak zwanego przeciętnego Polaka w wieku produkcyjnym, czyli takim, kiedy może samodzielnie zarabiać na swoje utrzymanie lub utrzymać siebie i swoją rodzinę.

 

Załóżmy model rodziny 2+1+1, czyli: mąż, żona dziecko i pies. 

Mąż w firmie produkcyjnej, zarabia 4200 zł netto, żona prowadzi własną kwiaciarnię i jej średniomiesięczne zarobki  “na czysto” : wynoszą 4800 zł. 

Ich syn ma 8 lat i chodzi do szkoły, więc póki co nie zarabia, a piesek to oczywiście typowe pasywo 🙂

 

Rodzina otrzymuje więc miesięcznie 9000 zł z dwóch źródeł dochodu.

( nie wliczamy tu benefitów, dodatków, bonów itp. – zakładając, że funkcjonujący obecnie system socjalny prędzej czy później zostanie zlikwidowany- takie założenie jest niezbędne, gdyż jeśli np. w Polsce będzie się nadal będzie się dokonywać redystrybucji dochodów, to i być może właściciele mieszkań będą zmuszeni je oddawać bezpłatnie w najem osobom, “którym się należy”, a wtedy nadejdzie czas, w którym ten blog nie będzie już nikomu potrzebny).

 

Koszty miesięczne naszej rodziny 2+1+1 oszacujemy na poziomie: 

-500 zł czynsz za mieszkanie w bloku (własnościowe – odziedziczone po rodzinie – to dosyć częsta sytuacja)

-400 zł media

-900 rata kredytu na samochód (nowa Skoda Octavia za 110 tys. minus wkład własny)

-500 zł utrzymanie samochodu z paliwem

-200 rata kredytu gotówkowego na remont mieszkania (10 tys. na odświeżenie mieszkania)

-2000 jedzenie

-500 ubrania

-500  przyjemności, rozrywka 

-800 dziecko  

-250 piesek

-100 telefon abonament

-150 telefon rata za iPhone`a

-80 internet

-50 Netflix

-30 Spotify

-300 tenis

-1000 zł rata kredytu za mieszkanie, gdzie trzeba było spłacić połowę bratu, który był współdziedzicącym /50000 na 4 lata/

 

żona ma swoje wydatki firmowe, których tu nie liczymy.

 

Łączne miesięczne wydatki to 8260  zł

 

Na koniec miesiąca zostaje więc 740 zł, więc rodzina odkłada 10×740= 7400 na wakacje w lipcu, i 2×740= 1480 na święta w grudniu.

Jeśli zepsuje się lodówka, samochód, lub trzeba zrobić remont łazienki, rodzina bierze kredyt gotówkowy oprocentowany 14% w skali roku. 

Rata takiego kredytu ok. 300-500 zł tak nie boli, jak jednorazowy wydatek kilku tysięcy złotych. Po takich zakupach i naliczeniu rat kredytu brakuje na bieżące wydatki, ale można użyć karty kredytowej, którą też można spłacić na raty. 

Limit jest wysoki więc nie ma obaw, że zabraknie na życie.

 

Wakacje all Inclusive z biura podróży za ok. 9000 zł po całym roku ciężkiej pracy są czymś normalnym i rodzina nie wyobraża sobie, żeby z nich zrezygnować. 

Brakującą kwotę (1600 zł.) dopłacają kartą kredytową. 

Karty kredytowej używają też na samym wyjeździe, gdyż na wakacjach nie ma co oszczędzać, a na spłatę jest kilka miesięcy, w tym prawie dwa bez odsetek.

 

 Jeśli jest okazja wyjazdu na ferie zimowe, to również można zapłacić kartą kredytową 3-4 tysiące. Za tydzień pobytu w górskim resorcie to niewiele biorąc pod uwagę doznania, jakich można doznać w gorącym SPA, gdy za oknem śnieg i mróz.

 

Czy takie osoby żyją na przyzwoitym poziomie? Tak to przynajmniej wygląda na zewnątrz. Nie najgorzej zarabiają, choć nie są to jakieś kokosy, ale na wszystko ich stać, niczego sobie nie odmawiają. 

Dziecko chodzi do najlepszej szkoły angielskiego w mieście, na grę na skrzypcach i indywidualne lekcje pływania do samego mistrza regionu. 

Rodzice należą do klubu tenisowego. Członkostwo roczne dla pary wynosi 3600 zł, ale też mają trenera, dostępne korty dwa razy w tygodniu i 10% zniżki na sprzęt i ubrania do tenisa w autoryzowanym salonie znanej marki.



Powyższe kwoty nie mają większego znaczenia. Mogą one się różnić o 50% w jedną czy 200% w drugą stronę. Najistotniejsze jest podejście do budowania wolności finansowej, która w powyższych warunkach nie ma szansy się dokonać nigdy.

 

Jedynie na pozór nasza rodzinka jest majętna i żyje na wysokim poziomie.

Zauważmy, że niemal każdy wydatek wiąże się z zadłużeniem, albo ze zbliżeniem się do limitu kwoty zarobków. Natomiast to, co odłożą również konsumują.

 

Ich decyzje finansowe to błędne koło.

 

Ciężko się wyrwać z takiego kieratu.

 

Wszystko wydaje się być dobrze, ale wystarczy jeden niespodziewany wydatek, aby poważnie zachwiały się finanse rodziny. Taki wydatek można przecież skredytować  kredytem gotówkowym lub kartą – robią tak przecież od lat. 

No właśnie od lat kręcą się w kółko nie odkładając w odpowiedni sposób pieniędzy ani nie inwestując. Są nastawieni na konsumpcję. 

Brak nawyku oczekiwania na odroczoną gratyfikację (piszę o tym w artykule #3 – o oszczędzaniu) niweczy ich przyszłość finansową.

 

Tak działa wiele (większość) osób.

 

Co mogliby zrobić inaczej?

 

Życie ponad stan jest zgubne. Przeprowadzając rozmowy z wieloma ludźmi dochodzę do wniosku, że nie wysokie kwoty są problemem, a regularność wysokich wydatków.

Nasza rodzina wydaje zaledwie kilkaset złotych miesięcznie na różnego rodzaju zabytki. Jednak to nie te kilkaset złotych powoduje drenaż ich portfela, a to, że robią to co miesiąc. 

Oczywiście są wydatki, które musimy ponosić każdego miesiąca, choćby takie jak czynsze, opłaty a media i jedzenie. Jednak można je zmniejszać, szukać tańszych (wcale nie gorszych) rozwiązań, a zaoszczędzone środki odkładać, aby mogły zadziałać w przyszłości. 

Podstawą jest to aby się nie zadłużać. Jeśli brakuje pieniędzy na cały miesiąc życia, to znaczy, że albo za mało zarabiamy, albo za dużo wydajemy (najczęściej to drugie).

 

Nasz rodzina z powodzeniem mogłaby zrezygnować z kilku wydatków, a pozostałe ograniczyć lub ponosić rzadziej niż co miesiąc.

Bez wskazywania na konkretne pozycje (każdy ma inne preferencje,ale jednak na jakieś cięcia należy się zdecydować) można by bez problemu odłożyć dodatkowe 2800 zł miesięcznie, a w takiej sytuacji mogliby osiągnąć wolność finansową po kilku latach, a później już tylko pracować na pomnażanie swojego majątku.

 

Zwróćmy uwagę na to, że opisana przez mnie rodzina, nawet, gdyby zarabiała o wiele mniej pieniędzy, a gospodarowała nimi w inny sposób mogłaby prędzej osiągnąć wolność finansową. 

 

Zatem to nastawienie do finansów ma kluczowe znaczenie, a nie wysokie zarobki. 

 

Samo nastawienie to jednak za mało, należy też mieć wiedzę co i jak zrobić. Wg autora strony mieszczuch.com, najlepszym sposobem uzyskania wolności finansowej jest inwestowanie w nieruchomości. 

Musi to być jednak odpowiedni sposób inwestowania – jednym z warunków jest wysokie ROI.  

 

Inwestycje w nieruchomości ze zwrotem 2-3% – tak, “żeby się tylko czynsz spłacał” – można  zastosować jedynie, gdy chcemy ochronić swój kapitał przed inflacją. 

 

Uważam jednak, że jest to bez sensu, bo na inwestycjach należy zarabiać, a nie przeprowadzać je na minimum zwrotu, lub ze zwrotem zerowym – co wcale nie jest takim rzadkim zjawiskiem.

 

Jak osiągnąć wolność finansową i ile trwa ten proces?

 

 

Przytaczając przykład rodziny policzmy:

 

  • najpierw liczymy koszty życia, a właściwie przeżycia. 

Będziemy potrzebować dużo odkładać – przynajmniej na samym początku. 

Przy okrojeniu wydatków do minimum, sprzedaży samochodu (używamy samochodu firmowego żony i komunikacji miejskiej) , pensja męża (4200) bez problemu wystarczy do utrzymania trzyosobowej rodziny, która nie wydaje zbyt wiele na rozrywkę, dodatkowe zajęcia, przyjemności itd. 

  • następnie, bezwzględnie budujemy ochronę finansową w postaci lokaty na rachunku oszczędnościowym. Tak aby przeżyć 6 miesięcy. 

Czy to rodzina czy samemu – te osoby, które utrzymujesz muszą przez pół roku mieć zapewniony byt nawet jeśli dochód przez ten czas wyniósłby zero. 

Dla naszej rodziny to: 4200×6=25200 zł. 

 

Od podjęcia decyzji o budowaniu wolności finansowej, rodzinka odkłada cały zarobek żony przez 12 miesięcy, czyli 12×4800=57600 zł.

 

  • Jeśli z kwoty 57500 rodzina odłoży na poduszkę finansową 25200, zostanie jej 32400 zł.

  • Do spłacenia zostało: 25000 kredytu na mieszkanie, 5000 na remont, łącznie 30000 zł.

  • Po spłacie wszystkich zobowiązań zostanie 2400 zł.

 

Startują praktycznie od zera, ale mają swoje mieszkanie, nigdzie nie są zadłużeni i mają dobry scoring w BIK, ponieważ spłacali wszystkie raty w terminie.

 

Co nasza rodzina powinna teraz zrobić, aby zbudować swoją wolność finansową i już nigdy nie martwić się o to, czy dostaną emeryturę z ZUS czy nie, bo sami zbudują swoją emeryturę w postaci mieszkań na wynajem?

 

Od tego momentu:

– Liczą wszystkie wydatki. 

– Nie jeżdżą na wakacje z biurem podróży, a sami organizują wyjazdy (zawsze jest to 50% taniej). 

– Gotują w domu (tu nawet kilkukrotna oszczędność)

– Ograniczają imprezy, wyjścia, rozrywkę do zdrowego minimum

– Zwiększają zarobki – mąż pracuje po godzinach, żona tnie koszty w swojej firmie

– Robią plan zakupu mieszkań na wynajem

– Działają wg opracowanego planu tak długo aż go osiągną. 

Jak długo to może potrwać? Na pewno kilka lub nawet kilkanaście lat, ale nasza rodzinka wie, że ten czas i tak upłynie, a to czy będą tak jak do tej pory wszystko wydawać na konsumpcję i potem oczekiwać pieniędzy z ZUS (o ile będzie istniał) czy sami zabezpieczą swoją przyszłość finansową zależy tylko od nich.

 

Wyliczenia podane w niniejszym artykule – choć realne – nie mają żadnego znaczenia.

Chodzi o to aby pokazać sposób myślenia, który różni osoby planujące osiągnąć wolność finansową od tych, które nigdy jej nie osiągną mimo wysokich zarobków.

 

Każdy może jednak podstawić własne dane i stworzyć własny plan oszczędzania i inwestowania. A potem cieszyć się regularnymi wpływami z czynszów najmu.

 

jeśli chcesz otrzymywać informacje dotyczące budowania wolności finansowej poprzez zakup mieszkań na wynajem – zapisz się na newsletter

http://www.mieszczuch.com/newsletter